Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smęty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smęty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 marca 2013

dołek

życie to sinusoida- jakie to banalne, ale jakże prawdziwe
a oto moja, własnoręcznie stworzona i ja ( ten ludek)


z serii smęty- ciąg dalszy
a więc nieodparte wrażenie, że nic mi nie wychodzi, nikt nie lubi, na nikogo nie mogę liczyć i w ogóle, taka samotna, niechciana.

i wszystko nie tak jak powinno by być, a w górę jeszcze daleka i stroma droga.

i męża nie ma, synuś śpi.

a może to ta szarówka za oknem?

środa, 13 marca 2013

marzenia spełnione i ... do spełnienia

synuś zasnął, a ja staram się nie oddychać, żeby przypadkiem go nie zbudzić...
słyszę więc każdy szmer, każde jego przewiercenie, czasem cichutki jęk- może jakiś sen
zły, albo dobry, który wzbudza emocje
(swoją drogą ciekawe czy i o czym dzieci śnią)

i może się wydawać, że nic do szczęścia więcej nie potrzeba
tak, tak. jestem szczęśliwa mamą, kocham ponad wszystko i jak szalona

ale może to ten deszcz...
zaczynam czuć pustkę

bo czuję, że życie ucieka, moje marzenia (?)

a ja zazdroszczę 

tym co się realizują
tym co mają cel i dążą do niego
tym co wiedzą czego jeszcze im brakuje
tym co cieszą się z siebie
tym, co rano wstają z radością i nadzieją spelnienia

żal mi siebie, tak po prostu; 

 ja...
miałam marzenia
kończyłam studia 
miałam pewność, że coś osiągnę
zastygło...

czasem tylko myśl
zrób coś

i to mnie przeraża, pytam:
 co???

 jakoś mało sprzyjających okoliczności, żeby zrealizować się zawodowo 
 czasem dzwonię i pytam
i mam ochotę ryczeć, bo albo nie ma miejsca, brak etatu, albo czegoś tam brakuje. specjalizacji, doświadczenia...

doświadczenia!!!
zlitujcie się

a pup?
kolejny parabank, agencja ubezpieczeniowa, telemarketing i każde inne badziewie i dlaczego ja jeszcze kręcę nosem???
dają mi propozycje?
tak...
k...wa!!!

jak zacznie brakować pieniędzy to zacznę pracować, 
bylegdzie, za byleco, byletylko.
bo pracować potrafię i wszędzie i długo i ciężko 

ale.
dla syna , dla tych kochanych stópek, dla cudownego uśmiechu, 
i żeby więcej się cieszyć z tego co już mam
zrobić więcej dla siebie, żeby nie żałować
teraz się nie dam

i choćbym miała oknami się pchać
wejdę w świat swoich marzeń....











wtorek, 26 lutego 2013

"deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach"

a tak właściwie to jak przypuszczałam, dziś już samopoczucie się poprawiło, chociaż zdjęć jeszcze nie ma...
noc była przespana nawet (zaśpiewałam dwie kołysanki i maluszek zasnął)

dzisiaj kilka zabawnych sytuacji:

byłam zapisać witka do żłobka...może się uda we wrześniu 2014 roku, ale jeszcze nie wiadomo, bo jest na liście rezerwowych; hm... powoli mógłby do przedszkola iść; a co ze mną? pytam panią w żłobku, chciałabym do pracy iść, albo cokolwiek (tak, wiem, mogłam wcześniej zapisać, ale ludzie! bez przesady!)

kolejna sprawa: mój dziadek ma zaćmę (prawie nic nie widzi) operacja w 2015 roku (w innym szpitalu- tym bliżej domu- termin 2017!), ale tylko na jedno oko, bo drugie nie jest refundowane (rzeczywiście widząc jednym okiem da się żyć)

więc zastanawiam się w jakim my kraju żyjemy???

nie mówiąc już o wizycie dzisiejszej u dentysty.
oj,oj,oj,
za niedługo zacznę przypuszczać, że każda osoba mająca jakoś zęby zadbane wygrała w totka.
no bo tak, dalej niż czwórka nie dopłacają z kasy 
hehe.

życzę miłej nocy i obiecuję więcej optymizmu :)

poniedziałek, 25 lutego 2013

znowu poniedziałek...

chociaż właściwie, kiedy się nie pracuje większego znaczenia dla mnie nie ma czy poniedziałek, czy sobota; dzień jak każdy inny. ten poniedziałek jednak różni się od poprzednich; bo to poniedziałek po ciężkim weekendzie.

najpierw kłótnia z mężem, potem kłótnia z mamą. do tego witek niespokojny, bo jak ma być spokojny, kiedy atmosfera temu nie sprzyja.

na szczęście jutro wtorek. wtorek po "cichym" poniedziałku musi być lepszy...

ale noc... sama nie wiem, bo właśnie dzidziuś się zbudził; hm... teraz się bawi, coś jednak czuję, że za chwilę się znudzi i potrzebna będzie mu mama. cóż.

cała noc przed nami jakby co, może jakaś zabawa przyjdzie do głowy, albo inny pomysł. może chociaż jakaś myśl, bo dzisiaj głowa nie pracuje. ta pustka dobija.

przeglądam stare zdjęcia...

ot pytanie:
dlaczego, zawsze, kiedy jest coś nie tak między ludźmi przegląda się stare zdjęcia? na siłę chcemy przywołać dawne wspomnienia? te dobre, lepsze (bo przecież zdjęcia robimy tylko w chwilach szczęśliwych)

dlatego dzisiaj post bez zdjęcia...

taki mały pamiętnik, bez zbędnych szczegółów
!!!